Przed chwilą zrobiliśmy ostatni kurs moim transportowym Fordem Ka ;P Ostatni karton w naszymi rzeczami jest już w mieszkaniu, a więc można uznać, że zamieszkaliśmy na swoim :) Wprawdzie ciepłej wody, gazu i prądu w sypialni wciąż nie ma, ale wszystko jest na najlepszej drodze- wiadomo długi weekend, wszyscy fachowcy odpoczywają, a nie podłączają media ;)
Tak więc na przynajmniej następne 8 lat mam nadzieję, że jest to moja ostatnia przeprowadzka (przynajmniej tyle mamy zamiar tu pomieszkać). Tymczasem postanowiłam, że policzę w końcu wszystkie moje przeprowadzki w ciągu ostatnich 10 lat. A jeśli pamięć mnie nie myli, to mieszkając w Opolu przeprowadzałam się przynajmniej 6 razy w ciągu 3 lat (Dambonia-Kurpiowska-Orląt Lwowskich-znowu Kurpiowska-Gabrieli Zapolskiej-Telesfora). Potem Poznań: Półwiejska-Poznańska-Dolna Wilda-Kasprzaka, a w międzyczasie jakieś schronisko młodzieżowe i miesiąc w Koziegłowach pod Poznaniem, co daje również 6 przeprowadzek, tylko, że w ciągu 2 lat ;) No i nareszcie Wrocław, gdzie zaczęłąm od Sienkiewicza, gdzie udało mi się najdłużej zagrzać miejsce, bo ok 3 lat, potem Kwiska, al.Lipowa, Plac Staszica, Pobożnego i ...nareszcie u siebie :D Czyli szósta przeprowadzka we Wrocławiu, ale za to rozłożone aż na 5 lat! Czyli 18 przeprowadzek w ciągu 10 lat(nie licząc wakacyjnych przeprowadzek do rodziców podczas studiów, bo to dodatkowe 5 ;)!
Bardzo mnie cieszy fakt, że to już ostatnie rozpakowywanie mojej tony (w dużej większości niepotrzebnych) rzeczy. Równocześnie zastanawiam się, czy nie pójść trochę w stronę filozofii kolegi ze szkoły mojego męża, Oresta T., który ponoć posiada na własność 12 rzeczy i z przeprowadzkami prawdopodobnie nie ma problemu ;)
Na razie nasze warunki mieszkaniowe są dalekie od docelowych, ale wszystko w swoim czasie ;)
Na razie pusto, ale podłoga czysta
Sypialnia
ta-dam! Jest i wanna :D Ciepła woda comming soon...





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz